Dsquared2 Wood for Him

Dsquared2 to marka, której perfumowa kariera jest dość krótka. Ich najstarszy zapach pochodzi z 2007 i zapoczątkował tym samym linię He Wood. Swoją drogą bardzo podoba mi się gra słów, He Wood czytane jest tak samo jak would, można więc odbierać tę nazwę dwojako.

Najnowszy zapach marki, choć rzekomo fundamentalny, posiadający nowy flakon i nazwę nawiązującą jednak do starszego brata stara się odcinać kupony od swojego protoplasty z 2007 roku.

Dsquared2 Wood pomimo podobnego nazewnictwa to zgoła inna kompozycja. Można więc uznać, że marketingowcom chodziło tylko o zmylenie konsumentów i sprzedanie im nie tego czego oczekują.

 

Mimo drewna w nazwie nie doświadczycie tu nic co drewno choćby przypomina.

 

Sam zapach to tak naprawdę niska półka. Niska ze względu na swoją wtórną kompozycję i bardzo syntetyczne składniki. Po psiknięciu na ciało najpierw uświadczyłem zapachu przypominający mydło Dove, po bardzo krótkim czasie zapach do złudzenia przypominał Versace Pour Homme Dylan Blue. Nie wiem czy to kwestia mojej skóry, czy faktycznie inspiracją dla tego zapachu była niebieska butla włoskiego pochodzenia. Brakuje tu jakiegokolwiek polotu, jest płasko, trochę plastikowo i bez jakiegokolwiek głębszego wymiaru, ponieważ kompozycja jest bardzo liniowa i nie zmienia się prawie wcale podczas swojego krótkiego żywota.

Chociaż można nie lubić zapachów sygnowanych przez dom mody Dsquared2, to nigdy nie dało się odmówić im wysokiej jakości składników i ponadprzeciętnej trwałości. Nowy zapach zrywa z tą tradycja i trwa na skórze maksymalnie 2 godziny.

 

Skoro to co znajduje się w butelce jest tak słabe, można by oczekiwać, że chociaż warstwa wizualna będzie zachęcać do zakupu. Nic bardziej mylnego: Dsquared2 Wood posiada jeden z najobrzydliwszych flakonów jakie znam. I nie chodzi tu o niskich lotów dizajn. Korek, choć drewniany i wyposażony w magnes wygląda bardzo plastikowo, a szkło flakonu jest tak cienki, że trzymając je delikatnie w dłoni miałem wrażenie, że zaraz pęknie. W dodatku całość posiada niesamowite zdolności do zbierania odcisków palców i choć wiem, że nikt nie będzie go przecież ciągle trzymał w dłoni, to mimo wszystko moje poczucie estetyki zostało podczas spotkania z Wood zachwiane.

 

Podsumowując: Zaraz po Bvlgari Man Wood Essence jest to najgorsza tegoroczna premiera w męskiej perfumerii. Co ciekawe oba zapachy obiecywały drewno i doświadczeni związane z naturą. Oba tak samo zawiodły.

Twórca kompozycji: Nikt na swoje szczęście przyznać się do tego nie chciał.
Nuty głowy: kalabryjska bergamotka, sycylijska cytryna, mandarynka;
Nuty serca: imbir, kardamon, liść fiołka;
Nuty bazy: wetyweria, białe drzewa, ambroksan

Rok: 2018
Ocena: 2/10

Jeśli podoba Ci się mój blog podziel się adresem do niego ze swoimi kochającymi zapachy przyjaciółmi.

 

28/11/2018 Autor wpisu: Mateusz Warzecha

Podziel się ze światem:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up