Bvlgari Man Wood Essence

Ostatnie lata w męskim portfolio Bvlgari to istny atak klonów genialnego Man in Black: All Blacks Edition, Essence, Cologne, Orient. Wszystkie na tle swojego starszego brata niezbyt odkrywcze i niestety żaden z nich nie potrafił choćby minimalnie zbliżyć się jakością kompozycji do swojego protoplasty.
Ctrl+C i Ctrl+V pełną gębą 
Wydawać by się mogło, że coś jednak drgnęło, gdy w połowie roku zapowiedziano Bvlgari Man Wood Essence.
Nie będę ukrywał, że miałem wielkie oczekiwania co do nowego zapachu od Bvlgari. Tym bardziej, że spis nut sugerował, iż będziemy mieli do czynienia z jakże wymowną „esencją drewna” podbitą wetywerią i cytrusami.

 

Niestety – oczekiwania swoją drogą, życie swoją. Zawiodłem się.
Zapach jest do bólu przeciętny, nudny i osobiście zamiast esencji drewna poczułem się jakby ktoś inspirował się esencją z panela podłogowego i to tego najtańszego 10zł/m2 z Castoramy.
Tak. Tak słabo to pachnie. Widząc reklamę, przepiękny flakon i nuty liczyłem na coś soczystego, mocnego i cóż tu dużo mówić – górnolotnego. Zaserwowano mi jednak słabe popłuczyny po równie przeciętnym w moim odczuciu Man i Man Extreme. Mam nawet wrażenie, że Wood Essence powstało podczas płukania kadzi z koncentratem po tym pierwszym, tak w wyniku oszczędności, w taki sam sposób w jaki robi się bajaderki – z resztek innych ciastek, niekoniecznie nawet tych smacznych.

 

 

Gdyby jeszcze zapach miał w sobie choć jedną interesującą nutę (nie tylko na papierze), choć jeden akord, który ożywiłby tę smutną kompozycję, to mógłbym podejrzewać, że po prostu całość nie trafia w mój gust. Tu jednak nie ma nic takiego. Zapach od początku do końca jest płaski, pozbawiony emocji. Spis nut mówi o wetywerii, o skórce cytryny, o cedrze. Czyli o samych wspaniałościach, które sprawiają, że kompozycje nabierają mocy. Tutaj ta mieszanka jest wyjątkowo nijaka, chemiczna. Co gorsza mocno wyczuwalna słodycz pochodząca z cytrusów z cukrem zmieszana z benzoesem sprawia, że gdybym miał opisać Man Wood Essence jednym słowem to byłoby to: mdło.

 

„Być może zbyt wiele śliwek w tym kompocie.”

 

Podsumowując: najnowsze Bvlgarii Man Wood Essence rozpatrywałbym raczej w kategoriach żartu. Nie wiem jednak czy podoba mi się poczucie humoru tego słynnego na całym świecie domu jubilerskiego. Aż strach pomyśleć co mogą wymyślić w dalszej kolejności? Białe złoto z tombaku? Srebrny pierścień z folii aluminiowej?

Twórca kompozycji: Alberto Morillas (wstyd Panie Morillas, wstyd!)
Nuty głowy: cytrusy z cukrem, skórka cytryny, liść kolendry;
Nuty serca: cedr, wetyweria, cyprys;
Nuty bazy: benzoes

Rok: 2018
Ocena: 2/10 (2 tylko dlatego, że flakon jest naprawdę ładny)

Jeśli podoba Ci się mój blog podziel się adresem do niego ze swoimi kochającymi zapachy przyjaciółmi.

 

07/11/2018   Autor wpisu: Mateusz Warzecha

Podziel się ze światem:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up