Bentley Infinite Intense

Podobno jeśli ktoś choć raz w życiu zasmakował luksusu ciężko będzie mu się z nim rozstać.
Tak więc, po nabyciu świetnego i w jakiś sposób niepowtarzalnego Bentley for Men Intense uznałem, że pora pójść o krok dalej. Warto by mieć w swojej „perfumeryjnej stajni” kolejnego Bentleya. Krótko po premierze tytułowego zapachu znalazłem go w bardzo niskiej cenie i kupiłem prawie, że w ciemno.
Gdy kurier zawitał do mych drzwi byłem wniebowzięty.

Jednak radość ta prysła po otwarciu opakowania. Lub raczej po naciśnięciu atomizera, bo co jak co – flakony bentleya wykonane z grubego szkła i prawdziwego metalu robią niesamowicie pozytywne wrażenie.

 

Na mojej skórze opisywany Bentley przypominał obdartego z cytrusów Terre od Hermesa. Przyznam, że o ile Terre jest w mojej ocenie zapachem znośnym – jednak dalekim od geniuszu – tak Bentley Infinite Intense jest dla mnie po prostu nieprzyjemny w noszeniu. Piaszczysty i zielony za razem, ale ta zieleń skręca bardziej w stronę raczej ściętej i wysuszonej łodygi niż w kierunku żywej i wciąż świeżej. Możliwe, że to za sprawą fiołka zmieszanego z pieprzem odnoszę wrażenie badylowatej suchości. Całość doprawiona benzoesem i żywicą oraz przypudrowana (niestety) gałką muszkatołową. Piszę niestety, ponieważ bardzo nie lubię tego akordu w perfumach. Rzadko zdarza się, by po kilku godzinach nie drażnił nosiciela. W spisie nut jest także wetyweria, która zwykle wyostrza całą kompozycję. Tutaj niestety nie jest wyczuwalna wcale, przez co brakuje czegoś co sprawiłoby, że całość byłaby bardziej wyraźna.

 

Warto nadmienić, że opisywany przeze mnie zapach jest w koncentracji Eau de Parfum. Istnieje także woda toaletowa, która diametralnie różni się od wody perfumowanej. Jest bardziej rześkie i delikatnie słodsze.

 

 

Podsumowując: Gdyby zapach ten był kolorem to byłby szarością. Jednak nie jedną z ciepłych i kojących, a raczej neutralną biurowo-garniturową, pozbawioną wyrazu i życia. Tak też widzę ten zapach. Jako wizytówkę kogoś bez wyrazu, kto musi zrezygnować z osobowości na rzecz korporacji.

Twórca kompozycji: Nathalie Lorson
Nuty głowy: czarny pieprz, lawenda, fiołek, geranium;
Nuty serca: przyprawy, gałka muszkatołowa, żywica elemi, syjamski benzoes, ambra;
Nuty bazy: paczula, haitańska wetyweria, piżmo, cedr

Rok: 2015
Ocena: 4/10

Jeśli podoba Ci się mój blog podziel się adresem do niego ze swoimi kochającymi zapachy przyjaciółmi.

 

24/10/2018   Autor wpisu: Mateusz Warzecha

Podziel się ze światem:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up